piątek, lutego 02, 2007

Euro 500 czy 6.000... a kogo to interesuje ?

Pięćset Euro, czy sześć tysięcy.
A po co mam kupić samochód, jeśli za dwa lata nie będę mógł jeździć w ekologiczne czwartki i niedziele?
Komu się opłaca szukać auta z katalizatorem... jeśli na koniec i tak okaże się, że powodem globalnego ocieplenia będzie krowie gówno?
Jeśli kupię samochód, którego silnik zamiast benzyny używa metanu, lub elektryczności, gdzie znajdę stację, która uzupełni mój zbiornik paliwa? Gdzie znajdę gniazdko do którego będę mógł podłączyć moje auto w celu doładowania akumulatorów?
A jeśli samochody napędzane będą wodorotlenkiem/wodorem ... zwał jak zwał. Co zrobi rząd? Nałoży akcyzę na wodę destylowaną?
Człowiek jest winien zmianom klimatycznym. Ale i tak pójdzie swoją drogą.
Wszystko kręci się w okół olejów napędowych. I wykorzystane zostaną do ostatniej kropli. Później, znajdą cos innego czym będą mogli spekulować.
W tej walce, między bogatymi i biednymi, między tymi, którzy mają i tymi, którzy chcą mieć za śmieszną cenę... Wystarczy zobaczyć to co dzieje się w Nigerii.
A natura daje sobie radę i zawsze jest w stanie się odnowić. Jak zresztą od miliardów lat.
Jeśli się nam znudzi, wyśle nam jakieś tsunami lub huragan, by zrobić miejsce dla tych maluczkich zwanych ludźmi.

Brak komentarzy: